Translate

4 marca 2012

Niflheim





Słońce piękne za oknem, a ja w czerni siedzę. Ale cóż zrobić jak ja uwielbiam ten kolor. Te kolczyki to istne szaleństwo...

12 lutego 2012

Persefona





Następny naszyjnik wykonany haftem koralikowym.

Dafne



Owszem pokochałam bardzo haft koralikowy, ale nie porzuciłam w kąt sutaszków. W tęsknocie za wiosną powstały kolejne soczyste kolczyki.

Fishbone



Kolejny naszyjnik wykonany techniką haftu koralikowego. Nie jest może tak okazały jak "Demeter", ale i tak pracochłonny. Pokochałam tę technikę bardzo, ale czy ona mnie?
Wzór srebrnych koralików przypomina mi ości ryb, stąd też wzięła się i nazwa naszyjnika :)

Pink




Chociaż już dawno przestałam być małą dziewczynką, to jakoś kolor różowy ciągle mi się podoba. Może nie taki intensywny, ale taki pastelowy czy tzw. brudny to owszem, owszem. Dawno już nic nie dziergałam w tym kolorze, ale pokusiłam się na takie maleńkie, pastelowe cukieraski.

22 stycznia 2012

Spring




Nie wiem jak Wy, ale ja już nie mogę doczekać się wiosny. Tęsknię za słońcem, którego w Pile nie było widać od ponad miesiąca. Ciągle tylko pada, pochmurno i ogólna zgnilizna. Więc na poprawę nastroju coś kolorowego i energetycznego

Black Queen




Dla równowagi coś znowu w czerni i w sutaszu. Żebyście moje kochane nie pomyślały, że porzuciłam sutasz w kąt. Naszyjnik w czerni i srebrze, z dodatkiem ozdobnej taśmy z cyrkoniami, której przyszycie było dla mnie nie lada wyzwaniem. Męczyłam się okrutnie, ale jako tako wygląda.

White Queen



Kolejny naszyjnik zrobiony techniką haftu koralikowego. Trochę, nawet bardziej skromniejszy niż poprzedni,ale myślę że też całkiem stylowy. A poza tym perły są nieśmiertelne i do małej czarnej zawsze wyglądają elegancko. Chociaż jak byłam młodą siksą, to byłam przekonana że perły są dla"starych bab". Znakiem tego już zaczynam być "starą babą" ;-)

15 stycznia 2012

Demeter






Kochane blogowiczki, pewnie myślałyście że nowy rok rozpoczęłam totalnym lenistwem? Otóż nic mylnego. Owszem na blogu cisza i spokój od sylwestra, ale nie próżnowałam przez ten czas, oj nie. Rzuciłam się na głębokie wody, zaplanowałam sobie kolię w hafcie koralikowym i dłubałam ją już od 27 grudnia. Nareszcie udało mi się skończyć. Oj pracochłonne to było strasznie. Nie wiem czy kiedykolwiek odważę się znowu na coś takiego. Ale co ja się tu rozpisuję, same oceńcie.