

Piaski pustyni po raz któryś... Nie mogłam oprzeć się i ponownie zakupiłam cudny kaboszon piasku pustyni. Czekał trochę w moich szpargałach, aż w końcu znalazłam na niego pomysł. Straszny czasopochłaniacz, ale zauważyłam, że jestem uzależniona od sutaszu. Dziś skończyłam ten, a już myślę o następnym. Tu pokłony chcę złożyć mojej mamuśce - to dzięki niej mogę poświęcić się swojej pasji. Mamuś dziękuję i bardzo Cię kocham.
Drogie blogowiczki, poproszę o komentarze, bo za ich sprawą dostaję twórczych skrzydeł.
Pozdrawiam przy niedzielnym wieczorze.